• Wpisów:2
  • Średnio co: 2 lata
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 21:30
  • Licznik odwiedzin:2 729 / 2691 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Maxowe dzień dobry.
Dzisiejszy dzień minął bardzo sympatycznie.
Pochwalę wam się że już nie sikam w mieszkaniu i robię pierwsze kroczki po schodach. Jestem z siebie dumny, no moja pani też.
Dziś obudziłem swoją panią podgryzając jej poduszkę. Czemu ma spać dłużej ode mnie?
Najadłem się, opiłem a potem zrobiłem co musiałem na trawce przed blokiem. Moja pani śmiesznie wygląda gdy sprząta po mnie do tego śmiesznego woreczka. Gdy mijaliśmy sąsiadów każdy mnie głaskał. Niektórzy pachnęli dość dziwnie. Mówili coś że jestem za duży na mieszkanie w bloku. Nie wiem po czym to stwierdzili. Przecież jestem taki malutki.
Pojechaliśmy na działkę. Ah, jak ja tam się wyszalałem. Biegałem w tą i z powrotem, pobawiłem nowymi zabawkami. Nie chciałem jednak bawić się sam więc gdy pani poszła podlewać zacząłem ją zaczepiać. Nie wiem czy to był dobry pomysł bo zabawą i pieszczotami tak mnie wymęczyła że po godzinie poszedłem spać.
Gdy się obudziłem byłem już w mieszkaniu. A tam jedzonko
  • awatar stysiustysiu: @Pat. ♥: Zapraszamy Do odwiedzenia Polskiego klubu Psów Szwajcarskich www.duzeszwajacry.ugu.pl
  • awatar Pat. ♥: jak ciekawie Ci minął dzień Maxiu. :) no to Pani jest z Ciebie dumna, oby tak dalej.:) <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam wszystkich
Jestem Max, mały wesoły przyjaciel domowy.
Dziś zaczyna się pierwszy dzień mojej historii.

Dziś rano zostałem kupiony na targu przez moją panią od Araba z Kowala. Bardzo się cieszę gdyż miałem dość siedzenia w tej okropnej klatce i grzania się na słońcu.
Gdy zabrała mnie na działkę nieśmiało stawiałem pierwsze kroki. Byłem jednak strasznie głodny więc z desperacji zacząłem zżerać kwiatki mojej pani. Po chwili moja pani zabrała mnie do samochodu i zaczęliśmy jeździć po mieście po jakieś smakołyki. Są dzisiaj Zielone Świątki i ciężko było znaleźć jakikolwiek otwarty sklep. Jednak znaleźliśmy mój eden. W sklepie prowadzonym przez 2 starsze panie była cała półka poświęcona artykułom dla takich fantastycznych istotek jak ja. Wybraliśmy karmę odpowiednią dla 2 miesięcznego psiaka. Gdy jednak moja pani dała mi pierwszą porcję bym spróbował i powąchał czy taka będzie mi smakować prawie odgryzłem jej palca. Chciałem tylko więcej i więcej. Wręcz połykałem całe kawałki.
Pojechaliśmy do mojego nowego domu. Mieszkanie w bloku. Bardzo ciężko było mi wejść po tych schodach na 3 piętro. Wymyśliłem więc że moja ukochana pani mnie zaniesie. Usiadłem na schodach i zacząłem skomleć. Gdy to nie pomogło wydałem z siebie piskliwe szczeknięcie i tym nakłoniłem moją panią by zaniosła mnie na górę. Jestem spokojny i cichy ale przecież jestem psem z rodowodem, muszę być traktowany na pewnym poziomie. W mieszkaniu było dużo miejsca i... właśnie na środku pokoju postanowiłem oddać resztki karmy. Jakoś tak upodobałem sobie sosnowy parkiet niż całą wielką działkę. Pani szybko złapała mnie na ręce i wyszliśmy na podwórko. Pochodziłem trochę ale zacząłem płakać że chcę jeść. Jednak moja pani uparta powiedziała że puki nie zrobię kupy nie wejdę do domu. No więc siedziałem, siedziałem, siedziałem... i znów zacząłem skomleć. W końcu moja zabrała mnie do domu. Jednak pojawił się problem. Znów te schody. "I co ja mam biedny zrobić?" myślałem. Wymyśliłem że zrobię to samo co poprzednio. Jednak moja pani nie ugięła i poszła na górę czekają aż wejdę. Nie jestem kundlem. Siedziałem tak i szczekałem by po mnie zeszła. W końcu znów wygrałem. Wszedłem do domu, najadłem się karmy, popiłem przegotowaną wodą i znów zachciało mi się opróżnić pęcherz. Pani tym razem wiedziała co się szykuje. Zabrała mnie szybko i posadziła na trawie. Jednak jakoś tak ta trawa mi nie pasowała. Posiedziałem i choć chciałem to zrobić nie mogłem. Wróciliśmy więc do domu. Lecz gdy poczułem tylko tą sosnową podłogę... I było dużo sprzątania. Poszedłem spać. Spałem sobie obracają się po podłodze, sosnowej podłodze Jednak gdy obudziłem się, zjadłem, popiłem... Okazało się że z powodu zmiany karmy mój skromny rodowy organizm funkcjonuje trochę na przekór. Moja pani nie chce już mnie głaskać, powiedziała że to kara za nie słuchanie. Ale co ja biedny mam zrobić? Już zdążyłem pokochać to mieszkanie. Czy to źle?

  • awatar AngelsDream: @SmallMax: To zrozumiałe. Szkoda, że nie zdecydowałaś się na adopcję, ale może z czasem zrozumiesz, o czym napisałam w pierwszym komentarzu. Polecam metody klikerowe i naturalne, powodzenia!
  • awatar SmallMax: @AngelsDream: W najbliższym czasie zaopatrzę się. Wiesz mi nie zależy na rodowodzie. Ważniejsze że mam psa bo na tym mi zależało.
  • awatar AngelsDream: @SmallMax: Znam za wiele takich historii, które skończyły się smutno. Powiem tyle, że jeśli pies nie ma rodowodu, nie jest labradorem, a jedynie psem w typie tej rasy, może więc nie spełniać jej wzorca w żadnym punkcie. Mam nadzieję, że Twój weterynarz się zna na swoim fachu - niestety nie wszyscy lekarze weterynarii powinni pracować w zawodzie. W wychowaniu może Ci pomóc kurs psiego przedszkola i liczne, dostępne na rynku książki. Odradzam jedynie metody Milana, nazywanego niekiedy zaklinaczem psów. To nie są sposoby dla kogoś, kto nie ma doświadczenia i nie działa pod okiem trenera.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›